Lokalne wykluczenie komunikacyjne – problem społeczny czy infrastrukturalny?

Lokalne wykluczenie komunikacyjne to problem, który dotyka nie tylko mieszkańców wsi i małych miejscowości, ale także osób starszych, niepełnosprawnych czy rodzin bez dostępu do prywatnego transportu. Brak odpowiednich połączeń komunikacyjnych ogranicza dostęp do edukacji, pracy, usług medycznych i życia społecznego, pogłębiając nierówności w społecznościach lokalnych.
Dyskusja panelowa koncentrowała się na problemie wykluczenia transportowego w Polsce oraz planowanych zmianach legislacyjnych. W trakcie debaty Marek Mosio – doradca z Ministerstwa Infrastruktury, podkreślił, że projekt ustawy ma porządkować fragmentaryczny system, w którym działa aż 2,5 tys. organizatorów publicznego transportu zbiorowego. Kluczowym elementem reformy ma być wzmocnienie roli marszałków województw jako integratorów oraz twórców regionalnych planów transportowych. To oni mają wskazywać linie wymagające wsparcia i zarządzać środkami z przekształconego funduszu, który otrzyma nazwę Funduszu Przeciwdziałania Wykluczeniu Komunikacyjnemu. Nowością będą minimalne standardy m.in. co najmniej trzy pary kursów dziennie oraz obowiązek kursowania również w dni wolne.
Przedstawiciel Ministerstwa Infrastruktury zapowiedział także monitoring poprzez geolokalizatory i wprowadzenie jednolitych standardów danych transportowych (GTFS/METEX), co ma umożliwić pełną integrację w planerach podróży. W ocenie panelisty to pierwszy krok do uporządkowania strukturalnych zaniedbań, które narastały od lat 90., gdy transport zdecentralizowano bez odpowiedniego przygotowania gmin.
Dr. Łukasz Fiedień z UJ zwrócił uwagę, że obecny kryzys nie wynika z pojedynczych błędów politycznych, lecz z długotrwałej deregulacji i braku myślenia systemowego. Wskazał, że transport publiczny wszędzie na świecie wymaga dopłat, wpływy z biletów pokrywają zwykle ok. 30% kosztów. W Polsce natomiast wiele gmin nie postrzega transportu jako usługi publicznej i nie realizuje go ponad ustawowe minimum. Jako pozytywny przykład podał 20-kilka związków powiatowo-gminnych, które w przeciwieństwie do „gaszenia pożarów” budują trwałe, lokalne systemy przewozów. Jego zdaniem docelowo powinno powstać nawet ok. 50 takich jednostek.
Aleksandra Auleytner, Partner, Domański Zakrzewski Palinka, skupiła się na relacji między wykluczeniem transportowym a cyfrowym. Podkreśliła, że dotykają one tych samych grup: osób starszych, słabiej wykształconych, mieszkańców obszarów wiejskich i osób z niepełnosprawnościami. Wskazała, że ok. 15% Polaków nie potrafi korzystać z internetu, a wiele kluczowych usług (wizyta u lekarza, sprawy urzędowe, zamówienie transportu) przeniosło się do świata cyfrowego. Dlatego narzędzia takie jak transport „on-demand”, dostępny głównie przez aplikacje, mogą paradoksalnie pogłębić wykluczenie. Przywołała przykład badań walijskich, w których wykorzystanie danych z aplikacji Ubera do planowania tras prowadziło do ignorowania potrzeb osób spoza cyfrowej sfery.
Mateusz Szpórnóg, Członek Zarządu, VIA VISTULA Sp. z o.o podkreślił natomiast, że w centrum systemu zawsze powinien stać pasażer, a nie przepisy. Zwrócił uwagę, że różne strategie mobilności miejskie, regionalne i krajowe często nie są ze sobą spójne, a nowe linie z dopłatami wchodzą w konflikt z lokalnymi przewoźnikami (jak w Nowym Targu). Wskazał na potrzebę standaryzacji ulg, rozkładów i jednolitych zasad organizacji transportu. Jego zdaniem kluczowe są długie, najlepiej dziesięcioletnie umowy krótkie kontrakty nie pozwalają na amortyzację, modernizację taboru ani spełnienie strategicznych wskaźników, do których samorządy są zobowiązane.