Przejdź do treści

Dwukadencyjność w samorządzie – gwarancja świeżości czy zagrożenie dla ciągłości?

Podczas Forum Samorządowego w Zakopanem miał miejsce panel dyskusyjny zatytułowany: „Dwukadencyjność w samorządzie – gwarancja świeżości czy zagrożenie dla ciągłości?”. W panelu udział wzięli: Kazimierz Barczyk – Radny Sejmiku Województwa Małopolskiego (w roli moderatora), Damian Sławski – Wójt gminy Miedziana Góra, Robert Sitnik – Wicewojewoda Mazowiecki, Ryszard Śmiałek – II Wicewojewoda Małopolski, Piotr Pasieczny – Wójt gminy Tarnawatka, Bogusław Sonik – Przewodniczący, Stowarzyszenie Maj 77. Wydarzenie odbyło się pod patronatem Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Małopolski.

Prowadzący Kazimierz Barczyk postawił tezę otwierającą: dwie kadencje to zdecydowanie za mało, by wprowadzić poważne, wieloletnie zmiany w gminie czy powiecie. „Duże inwestycje, strategie rozwoju – to wszystko wymaga ciągłości” – podkreślił.

Piotr Pasieczny, wójt z wieloletnim stażem, zdecydowanie bronił zniesienia limitu kadencji. „Faktycznie dokonaliśmy skoku cywilizacyjnego dzięki samorządom. Ja miałem bezpośredni kontakt z mieszkańcami przez dekady. Dwukadencyjność jest za krótka, by ustabilizować potrzeby społeczności. Nawet jeśli ustawowo zniosą ograniczenie, ja i tak odejdę – tyle z siebie dawałem kosztem rodziny, że na stare lata chcę poświęcić czas bliskim. Ale nie odbierajmy tej możliwości innym, którzy mają jeszcze siłę i wizję” – mówił z widocznym wzruszeniem.

Robert Sitnik przedstawił przeciwne stanowisko: „Wójt czy burmistrz po kilku kadencjach ma dominującą, czasem monopolistyczną pozycję – nowym liderom bardzo ciężko się przebić. Po 10-15 latach motywacja spada, człowiek się wypala. Nowy lider wnosi więcej energii i świeżych pomysłów. Polacy w badaniach jasno mówią, że chcą zachowania dwukadencyjności”.

Ryszard Śmiałek uznał ograniczenie kadencji za niezgodne z Konstytucją i kontynuację „państwa nakazowo-rozdzielczego”. „Każdy, kto dobrze zarządza, może spać spokojnie – mieszkańcy go wybiorą. Jeżeli widzą coś niekorzystnego, pójdą głosować i zmienią. To obywatel, a nie ustawa ma decydować. Poza tym obecna 5-letnia kadencja i tak jest za długa” – argumentował, podkreślając szacunek dla każdej funkcji samorządowej i ogólnopaństwowej.

Damian Sławski, reprezentujący młodsze pokolenie, stwierdził, że przebić się jako nowy lider jest jak najbardziej możliwe: „Trzeba tylko mieć chęci, dobry program i realny plan dla swojej społeczności. Istota demokracji polega na tym, że mieszkańcy w każdej chwili mogą dokonać zmiany. Mechanizm wyborczy działa, ale trzeba go wciąż wzmacniać. Jesteśmy niechętni koncentracji władzy – dlatego dwukadencyjność powinna obowiązywać także w Sejmie i Senacie. Walczymy o to, by to mieszkańcy, a nie partie, mieli ostatnie słowo”.

Bogusław Sonik był najbardziej krytyczny wobec obecnych praktyk: „Dwukadencyjność w samorządzie nie przyniesie rewolucji, bo wójt po dwóch kadencjach i tak zostaje wybrany na inne ważne stanowisko w powiecie czy regionie. Gazetka gminna to najczęściej czysta propaganda. A genialne, niemal 100-procentowe poparcie posłów obecnej koalicji dla dwukadencyjności wynika z prostego strachu – boją się nowych, ambitnych jednostek, które mogłyby stanowić dla nich ciężką konkurencję na wyższym szczeblu”. On również opowiedział się za wprowadzeniem limitu kadencji w parlamencie.